|
Blog > Komentarze do wpisu
nigdy...
wzrok
wybrał się na spacer, po równi sufitu.
było tam wszystko. i starzec garbaty, i mały wóz, i odbicie księżyca... jak w dzieciństwie, gdy wpatrzona w drewniany sufit powoływałam do życia jedynych świadków prawdziwości. teraz tymi świadkami żywią się korniki drukarze... sypią jak piaskiem w klepsydrze stosy przetrawionego drewna... świeca skończyła się i zgasła. latający smok stawał się coraz dłuższy i mniej wyrazisty. rozpłynął się przy gładkim suficie i zniknął. jeszcze go czułam, choć już go nie było... jak w życiu. konsekwencje, smrody, kłody i niezgody. i tak sobie leżałam, otoczona murem, szklanym kloszem, mydlaną bańką. i nie przeszkadzało to nikomu. ani mi, ani jemu, ani komukolwiek innemu. i choć do dobrego brakowało całych hektarów czasu, przelanych bystrym strumieniem minut, to właśnie było dobrze. pokryte kurzem wyimaginowane gdybania, jakbybania, choćbybania przestały istnieć, bo nigdy nie były prawdziwe... kręcę się jak dziecięcy bączek wokół własnej osi. mienię się wszystkimi barwami tęczy, pomrukuję w tańcu... czwartek, 08 maja 2008, pannanikt_26
Komentarze
flygymutra
2008/05/10 13:28:06
piękne...
2008/06/03 18:30:04
Ten dzień będę pamiętał.
To jedyne, niepowtarzalne przezycie. Zdarzenie, które wryły się w serce, do końca dni... 2009/04/27 20:10:17
Zapraszamy do rozmowy! Serdecznie.
gender.blox.pl/2009/04/urodzinowo.html |
|