Blog > Komentarze do wpisu
kiedyś...
żyłam z kalendarzem w ręku i upychałam w nim ogromnie ważne rzeczy
i choćby nie wiem co, musiałam je zrobić...
był czas, że miałam marzenia, plany...
byłam odważna...ryzykowałam - zyskiwałam bądź traciłam, ale nie czułam paralizującego strachu...
kiedyś... potrafiłam jechać wcześnie rano do lasu,
przy dwudziestostopniowym mrozie, z aparatem i statywem na plecach...
czułam, że chcę żyć... że są tacy, dla których jestem ważna.
kiedyś też czułam, że nie kocham i że nie jestem kochana.

dziś mam problem, by wstać
nie marzę i nie planuję swojego życia
jestem przerażoną myszą, chowającą się w swojej norze.
nie ryzykuję, bo nie mam czym
nie jeżdżę do lasu wcześnie rano i nie patrzę nocą w gwiazdy...
dziś została garstka tych, dla których jestem ważna
dziś też kocham i wiem, że jestem kochana...

i o ile kiedyś obwiniałam o swoje niepowodzenia wszystkich wokół,
a na końcu dopiero myślałam o sobie...dziś...
dziś wiem, że problem jest w mojej głowie.
nie umiem już pisać bloga.
nie potrafię...
stałam się bezbarwna
boję się

ostatnio zastanawiałam się, czy gdybym umarła ktoś by to w ogóle zauważył?
oprócz mojego męża i paru innych osób...
jak wielu byłoby ludzi, dla których nie byłoby wszystko jedno...
którzy by potrafili powiedzieć coś więcej niż...jaka szkoda, taka młoda...???

nie chcę by ktokolwiek, kto to czyta pomyślał, że się nad sobą użalam...
ja po prostu przez te kilka ostatnich tygodni zwątpiłam w siebie i swoje życie.
pozwoliłam sobie myśleć o sobie źle...albo wcale.

"(...)Szare ulice, szare balkony,
z widokiem na inne szare balkony,
szare żony, szare spódnice,
z widokiem na nowe szare spódnice,
gdzieniegdzie jeszcze kocie łby,
a w kocich łbach kocie sny.


Ulica japońskiej wiśni
niech ci się przyśni
co jakiś czas,
ulica japońskiej wiśni niech się wymyśli
w purpurze gwiazd.
Purpurą do góry, purpurą w dół,
na końcu purpury Kanada i księżyc na stół.
(...)"
poniedziałek, 15 stycznia 2007, pannanikt_26
Komentarze
2007/01/16 00:14:53
i to się zmieni Kochana
-
2007/01/16 16:12:31
pozdrowienia od stałego czytelnika, który zauważyłby brak autorki
-
2007/01/17 11:58:59
Di- tiptopami podążam ku zmianie...
Vontrompko - dziękuję! po stokroć się odwzajemniam.
-
2007/01/19 00:20:12
kolejny stały zaglądacz (też uważny,
statystyki nie kłamią) wierny czytelnik jak wilczur a nawet dr wilczur;)
pozdrawiamy;)
-
2007/01/19 15:07:33
dziękuję wierny (dr)wilczurze, hermanie, jasnygwinciewciemnosciachnocy... ano nie kłamią:)



-
2007/01/21 16:28:37
czytam
coś we mnie
że za mało
że nie wiem
że chciałabym

kochanie...
czy ku tej zmianie
dróżka tędy właśnie?

~niezwykle czarny kot

-
2007/01/23 11:17:34
zdaje się, że nie zrozumiała ja pytania buu
-
2007/02/07 19:05:16
się uśmiecham do Ciebie:)
-
2007/02/15 19:20:41
;)
-
2007/02/23 17:59:33
Po ciemnej nocy wstanie nowy dzień,
jasny, barwny i pełen dobrego nastroju.
Znów smak powróci
i zapach tej ciekawej przygody
jaką jest życie...
-
2007/02/28 11:25:52
wracam tu...
-
2007/02/28 18:00:55
nooooooooo;) mam nadzieje że na dłużej a nie że myslami czy coś tam...ja rozumie że wracasz i jestes i piszesz bo co to za Wilczur bez Dity?!